GKS URANIA RUDA ŚLĄSKA - strona oficjalna - gksurania.pl
Home arrow Relacje arrow URANIA - ZET Tychy 2:5 (2:3)
URANIA - ZET Tychy 2:5 (2:3) Drukuj
sobota, 27 sierpień 2016

Historyczny mecz...dla ZET-ki...

 

ZET: Kowalczyk, Abram, Pytel, Pajonk, Krupiński, Patola (’84 Lisiński), Słonina, Puto , Strugiński (’53 Strzoda), Bizacki  (‘90+Śmigiel ), Wilczek (’66 Ptak)

 

URANIA: Pardela, Kornas , Jańczak , Gabryś (’63 Piecha), Grzesik, Zalewski (’81 Skorupa), Krzywda, Szady, Henisz, Skudlik (’81 Zmudziński), Kot

 

Sędzia główny: Marcin Knopek
Asystenci: Bogdan Skorupa, Marcin Bochynek
KS ŚZPN Podokręg Rybnik
Widzów: 130
W zapowiedzi przedmeczowej wspominaliśmy, że mecz z tyską ZET-ką będzie historyczne – po pierwsze iż będzie to pierwszy pojedynek tych drużyn a po drugie ze względu na ciekawą historię drużyny gości. Spotkanie okazało się historyczne ale dla ZET-ki, która odniosła pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w lidze okręgowej i to niestety na Uranii. Wszystko jednak po kolei. Początek spotkania nie zapowiadał jakiś większych emocji, wprawdzie w składzie drużyny gości mieliśmy Bizackiego, którego wszyscy się obawiali jednak pierwsze minuty bez większego polotu z obydwu stron. Mimo tego, wszystko zaczęło się dobrze – w 16 minucie gry kilka przepuszczeń piłki w polu karnym aż w końcu Skudlik mija bramkarza i uderza z bliskiej odległości wprost do siatki. Mamy więc 1:0 i można myśleć spokojnie o dalszym rozwoju sytuacji. Niestety wówczas dał o sobie znać ten którego się tak obawialiśmy – wycofana piłka do Bizackiego a ten technicznym lobem nad Pardelą zdobywa gola. Raptem dwie minuty później znów nie upilnowany Bizacki i ponownie strzela technicznie co owocuje drugą bramką. Spokojny więc mecz zmienia swoje oblicze o 180 stopni. Niestety mijają kolejne dwie minuty i czerwoną kartką za „akcję ratunkową” ukarany został Kornas. Mamy więc 1:2 i gramy w 10-tkę, nie wyglądało to dobrze. Na przekór w 34 minucie gry Kot został podcięty w polu karnym i sędzia dyktuje jedenastkę, która dobrze egzekwuje sam poszkodowany i mamy znów remis. Mijają kolejne trzy minuty i zemścił się na nas brak krycia – nie upilnowany wszedł Wilczek i płaskim strzałem pokonuje Pardelę. W tej części gry odpowiedział jeszcze Zalewski, który posłał piłkę zza pola karnego tuż nad poprzeczkę. Drugą część gry dobrze rozpoczął zespół Uranii – najpierw w 49 minucie gry Skudlik posłał piłkę z ostrego kąta tuż obok słupka. Dwie minuty później Zalewski pięknie podkręcił piłkę posyłając ją tuż obok przeciwległego słupka. W 62 minucie gry ponownie Zalewski tym razem uderza potężnie z woleja i bramkarz z trudem na rzut rożny. W końcówce meczu trener Malujda zaryzykował już i wpuścił „świeżą, młodą krew” i już tuż po wejściu na boisku swoją okazję miał Skorupa, który uderza potężnie jednak obrońca wybija futbolówkę tuż przed bramką. Konsekwencją odważnej gry Uranii w 10-tkę była bramka dla gości w 85 minucie gry – Puto wykorzystuje sytuację sam na sam a w doliczonym czasie gry świeżo wpuszczony Śmigiel zdobywa piątego gola ustalając wynik tego spotkania. Podsumowując Urania na pewno nie była zespołem gorszym – strzały Bizackiego i osłabienie Uranii niewątpliwie ustawiły te spotkanie. Można oczywiście mieć pretensje o kilka decyzji sędziego ale jeśli Urania tak skrzętnie wykorzystałaby swoje sytuacje jak goście wynik byłby zgoła odmienny.

Zdjęcia z meczu (15)

 
wstecz   dalej »