GKS URANIA RUDA ŚLĄSKA - strona oficjalna - gksurania.pl
Home arrow Relacje arrow Wawel Wirek - URANIA 2:1 (0:0)
Wawel Wirek - URANIA 2:1 (0:0) Drukuj
sobota, 22 październik 2016

Jak to się mogło stać...

 

Wawel: Palka, Orszulik, Gancarczyk, Buchcik, K.Kałużny, Foryś, Sławik (’46 Piętoń ), Pyc, Mandzel (’46 Wesołowski), G.Kałużny, Lux
URANIA: Pardela, P.Grzesik, Jańczak, Szady, R.Grzesik, Ł.Krzywda, Kornas, Zalewski (’85 Skorupa), Henisz, Kot , Skudlik (’89 Mzyk)
 
 
W końcu po kilku dniach deszczu, nadeszło rozpogodzenie baaa...nawet na kilka chwil przed rozpoczęciem sobotnich derbów w Rudzie Śląskiej wyszło w końcu słońce. Jak więc na drugą połowę października nic tylko grać i podziwiać. Pierwsza połowa jednak nie za bardzo zachwyciła dość licznie jak na stadion Wawelu przybyłych kibiców. Pierwsza dobra okazja dla Uranii to 15 minuta gry i rzut wolny na wysokości 12 metra z boku pola karnego – do piłki głową wyskoczył Skudlik jednak posłał ją na tyle lekko iż golkiper gospodarzy nie miał większych problemów z jej wychwyceniem. Cztery minuty później mamy pierwszy celny strzał gospodarzy – potężne uderzenie z dalszej odległości sparował Pardela. Naprawdę niewiele dzieje się w tej części meczu, mamy dużo gry w środku pola a jeśli już są jakieś strzały to z dalszej odległości i na ogół niecelne. W tej części gry warto chyba odnotować jeszcze jedynie minutę 40-tą gdy to piłkę z rzutu rożnego wrzucał Zalewski na przeciwległej stronie Kot wystawił ją Skudlikowi a ten z kolei na środku Krzywdzie, niestety i tego nie udało się wykorzystać i piłka powędrowała obok bramki. Drugiej połowy byliśmy bardzo ciekawi, bo pierwsza mało interesująca ale jednak z zaznaczeniem przewagi gości. Stało się to czego się spodziewaliśmy, od pierwszych minut drugiej połowy z większym impetem ruszyła Urania. Kochłowiczanie zepchnęli gospodarzy do obrony a Ci mogli przeprowadzać jedynie kontry z czego w 50 minucie meczu nieco zadrżały nam serca gdy to dwójkowa akcja mogła przynieść prowadzenie, na szczęście strzał z lewej strony instynktownie nogami wybronił Pardela. Cztery minuty później dobra okazja Kornasa, który zdecydował się na uderzenie z dalszej odległości i bramkarz gospodarzy musiał sparować piłkę na rzut rożny. W 56 minucie gry konsekwentna gra Uranii przynosi efekt – z lewej strony potężnie uderzył Kot a piłka po rękach bramkarza wtoczyła się do bramki. Pomimo uzyskania prowadzenia Urania nadal grała swoje tzn. większość czasu konstruowała akcje i przebywała pod polem karnym rywala i tak mieliśmy kolejne okazje – w 63 minucie Skudlik uderzył piłkę głową z bliższej odległości jednak ta minęła bramkę gospodarzy. Natomiast w 67 na kolejne uderzenie decyduje się Kornas, tym razem pod poprzeczkę i znów bramkarz gospodarzy ratuje sytuację wybijając na róg. Niestety w 75 minucie gry Wawel ma pierwszy rzut rożny w tym spotkaniu i wrzutka Piętonia bezpośrednio z narożnika podkręconym lotem wpada za plecami Pardeli do siatki. Cóż szkoda było trochę straconej bramki ale cóż piłka nożna to gra błędów i trzeba się z tym liczyć. Był remis, doliczony czas gry wszyscy zasadniczo pogodzili się z podziałem punktów, gdy to wówczas gospodarze przeprowadzają kontrę – niestety zawodnicy Uranii byli pewni przewinienia zawodnika Wawelu przez co niemal zupełnie odpuścili a co z kolei skrzętnie wykorzystali gospodarze i strzałem Lux’a obok Pardeli, którego nie zdołał już zatrzymać obrońca zdobywają zwycięską bramkę. Pełno protestów, niedomówień, kar a radował się Wawel, gdyż chwilę później arbiter zakończył spotkanie i dobra gra, prowadzenie na nic się zdały 3 punkty choć trochę ciężko w to uwierzyć zostały na Wirku.

Zdjęcia z meczu (25)

 
wstecz   dalej »