URANIA - Tęcza Wielowieś 3:1 (0:1)
sobota, 11 czerwiec 2011

Nerwowe zwycięstwo...

Tęcza: Jędrasik, Jurczyk ('89 Kaminiorz), Wrześniewski, Krawiec, Jarząb, Janiga ('58 Olech), Brusik, Jur, Międzik, Buchowski ('58 Zuber), Wieczorek ('79 Latoska)

URANIA: Rybczyński, Piszczatowski, Cieślik, Zaręba, Grzesik ('46 Wróblewski), Oczko, Stefanowski, Mkusz, Stawowy, Bujny, Dykta ('79 Podstawski)

Sędzia główny: Andrzej Żelazny

Asystenci: Michał Szreniawa, Renata Bernaś

KS ŚZPN Podokręg Sosnowiec

Widzów: 120

Tak jak mogliśmy przypuszczać o punkty z zdegradowaną już do klasy A Tęczą Wielowieś wcale nie było tak łatwo, mieliśmy sporo emocji w tym spotkaniu na szczęście z happyendem. Urania miała za cel w tym spotkaniu zainkasować pewnie 3 punkty a tu nagle od początku tego spotkania pod pole bramkowe śmielej podchodzili goście i tak w 7 minucie Międzik z lewej strony oddał mocny strzał w długi róg, na szczęście zdołał go sparować Rybczyński. Sześć minut później ponownie Międzik w doskonałej sytuacji, jednak tym razem nasz zespół wybijając piłkę z linii bramkowej ratuje Piszczatowski. Później warte odnotowania są dwie sytuacje po naszej stronie, wpierw w 15 minucie Bujny uderza z woleja niestety wprost w bramkarza gości. Natomiast w 23 minucie znów dobrze wypuszczony Bujny oddaje strzał w długi róg jednak obok bramki gości. Gdy to te dwie okazje pokrzepiły nas nieco po słabym początku wtedy to bramkę zdobywają...goście. Konkretnie czyni to Buchowski, który z lewej strony po strzale w długi róg wyprowadza swój zespół na prowadzenie. Niestety stracona bramka kompletnie rozbiła nasze szyki i w zasadzie niewiele można już powiedzieć dobrego o podopiecznych trenera Malujdy w pierwszej części gry. No może poza 44 minutą gdy to Stawowy pięknie wystawia Dykcie ten uderza głową w polu karnym jednak minimalnie niecelnie i tylko może upaść na murawę i złapać się za głowę. Z Miedar nadchodziły do nas pokrzepiające wieści o walczącym Orle (niestety Miedary ostatecznie uległy Gazobudowie 2:3) a w Kochłowicach po pierwszej części gry byliśmy bez nawet punktu. Ostre rozmowy w szatni i sytuacja w jakiej się znaleźli Kochłowiczanie musiała przynieść efekty w drugiej części gry. Już pierwsze minuty pokazały, iż Urania chce to spotkanie w końcu wygrać i dwukrotnie stwarza poważne zagrożenie pod bramką rywala. W 48 minucie natomiast Stawowy dobrze wszedł w pole karne strzela jednak wprost w Jędrasika. Długo trwały ataki Uranii na bramkę Tęczy na niewiele jednak się one zdawały, gdyż golkiper gości był świetnie dysponowany i skapitulował dopiero w 61 minucie, gdy w końću po tylu próbach piłka po rozegranym aucie wpada w pole karne a tu do bramki wpycha ją Dykta. Czternaście minut później było już 2:1 a to za sprawą wpierw - Wróblewskiego, który zarobił dla Uranii rzut karny a później za sprawą Mikusza który 11-tkę efektownie wyegzekwował. Zaledwie dwie minuty później mamy podwyższenie rezultatu - Wróblewski dobrze wchodzi lewą stroną "kładzie" bramkarza gości i wbija do "pustaka". Po zdobyciu trzeciej bramki gra już się nieco uspokoiła aczkolwiek okazji na podwyższenie rezultatu nie brakowało, najlepszą z nich miał Cieślik który w 84 minucie strzałem z głowy trafia w słupek. Podsumowując mimo początkowych trudności Urania potrafiła stanąć na wysokości trudnego zadania i zainkasowała komplet punktów. Za tydzień arcyważne spotkanie z Szombierkami, w którym poprzeczka znajduje się znacznie wyżej szkoda jednak tylko iż ciągle Urania musi liczyć na potknięcie rywala (konkretnie w grze pozostała Gazobudowa).