Podsumowanie sezonu 2017/2018
piątek, 22 czerwiec 2018

 Sezon 2017/2018 za Nami, mundialowe emocje wciąż nam towarzyszą jednak liga okręgowa swe rozgrywki zakończyła już jakiś czas temu i można na spokojnie chłodniejszym okiem przeanalizować to co za Nami.

Zacznijmy może od spojrzenia wstecz – Urania już 14 sezonów spędziła w lidze okręgowej po spadku z IV ligi i wbrew pozorom nie był to ostatecznie najgorszy wynik. Choćby w sezonie 2006/2007 Kochłowiczanie zdobyli 40 punktów, jednak wówczas ze względu na ilość zespołów w grupie (15) rozgrywano jedynie 28 spotkań i dało to ostatecznie Uranii 7 pozycję w tabeli. Notowaliśmy także dwa gorsze sezony – 2011/2012 gdy to Kochłowiczanie zgromadzili 38 punktów w 30 spotkaniach co dało analogiczną 10 pozycję w tabeli no i ten negatywny prym wiedzie sezon 2004/2005 gdy to Urania uzbierała ledwie 33 punkty lądując ostatecznie na 12 pozycji w tabeli ale unikając spadku. Bądź co bądź widać jednak, iż był to zdecydowanie słabszy sezon…

                …Sezon, w którym przeżywaliśmy dość skrajne emocje – początek mimo, iż wszyscy wiedzieli że gramy ze słabszymi drużynami był rewelacyjny – mocny początek bo aż 7:1 z Krupińskim, 3 zwycięstwa z rzędu i pozycja lidera pozwalała spoglądać z dużym optymizmem. Niestety później był stopniowy zjazd w dół z pogrążaniem wręcz jak choćby porażka w derbach na Wirku (przegranych 2:0), po których ciężko był szukać jakiegokolwiek optymizmu. Sama końcówka rundy jesiennej na pocieszenie zdobywane punkty i przezimowanie na w miarę bezpiecznym miejscu w ligowej tabeli. Niestety początek rundy wiosennej również taki sobie (niestety z porażką w derbach z Pogonią na starcie) i po kilku kolejkach sytuacja robiła się coraz bardziej nieciekawa przez co nawet widmo spadku zaglądało na Tunkla. Ostatecznie udało się odskoczyć na kilka punktów wygrać derby z Wawelem i na kilka kolejek przed końcem rozgrywek zapewnić utrzymanie w lidze okręgowej. Spoglądając z perspektywy na przebieg tego sezonu ciężko powiedzieć co miało wpływ że mecze potoczyły się tak a nie inaczej a miejsce jest takie a nie inne. Początkowe spotkania pokazały, że Kochłowiczanie byli dobrze przygotowani do sezonu i po początkowym okresie zanotowali fatalną wręcz serię, która kosztowała nas sporo nerwów. Co ciekawe głównie jesienią Urania odmieniła się praktycznie w miesiąc – potrafiła pokonać na własnym boisku Unię Kosztowy, która ostatecznie wygrała grupę (2:1) by później przegrać z innym pretendentem do awansu – Pogonią Imielin aż 0:5. Było to także widoczne wiosną jak choćby przegrana na własne życzenie derbów z „Fryną” ale też takie mecze jak choćby zacięta wygrana w Bieruniu czy remis z Imielinem. Trudno powiedzieć co zadecydowało, może dyspozycja dnia, choć najbardziej oczywiste i spoglądając z perspektywy ostatnich kilkunastu lat to raczej głębsza sprawa psychologiczna. Kochłowiczanie potrafią się mobilizować na mecze głównie z najmocniejszymi rywalami, bądź też mając „noż na gardle” a do słabszych rywali podejście jest co najwyżej takie sobie i takie też mamy rezultaty. Co do całego sezonu mała również „prywata” – osobiście najbardziej zapadł w pamięć i co tu dużo mówić zabolał mecz w Cielmicach, gdzie Urania powieliła swój błąd sprzed 5 lat i przegrała spotkanie w samej końcówce. To z kolei również sprowadza się do tego co w głowach „siedzi” czyli brak analiz i wyciągania wniosków z nie tak dalekiej historii spotkań ligi okręgowej. Na koniec jeszcze garść statystyk…

….Urania wygrała 13 z 30 spotkań (43,3%), notując jeden remis (3,3%) i aż 16 porażek (53,3%), u siebie Kochłowiczanie wygrali 8 spotkań (53,3%) i doznała 7 porażek (46,6%) z kolei na wyjazdach 5 wygranych (33,3%), 1 remis (6,6%) oraz 9 porażek (60%). Kochłowiczanie strzelił łącznie 53 gole (1,76 bramki/mecz), tracąc tym samym 58 (1,93 bramki/mecz). Najwyższe zwycięstwo na własnym boisku to wspomniane 7:1 z Krupińskim, porażka z kolei 0:5 z Imielinem. Na wyjazdach natomiast najwyżej Urania wygrała w derbach na Halembie 4:0, najwyższa wyjazdowa porażka to 0:5 na Łące. Jesienią Kochłowiczanie zgromadzili 18 punktów, 22 wiosną.

                Krótko podsumowując, na pewno był to jeden ze słabszych sezonów w wykonaniu Uranii i obyśmy mieli jak najmniej w przyszłości obaw o ligowy byt. Dla kibiców cóż, ciężki sezon ale trudno zachęcić do przyjścia na stadion gdy notuje się seryjnie porażki a gra jest wysoce daleka od ideału. Wierni sympatycy jednak nie zawiedli się, bo były też przyjemne chwile jak wspomniany mecz w Bieruniu, dwa zwycięstwa z Grunwaldem czy pokonanie Wawelu w Kochłowicach. Patrząc na to co dzieje się w naszym mieście z futbolem – jedynie Slavii udało się wrócić na IV-ligowe boiska a pozostałe zespoły poza Uranią najprawdopodobniej kolejny sezon spędzą w „serie A” – nasza „okręgowa” rzeczywistość nie była aż tak tragiczna. Cóż przed Nami nieco oddechu i pozostaje mieć nadzieję, iż jubileuszowy już 15-ty sezon w lidze okręgowej będzie dużo lepszy.