MKS Lędziny - URANIA 5:0 (3:0)
sobota, 30 marzec 2019

Sprowadzeni na ziemię...

URANIA: Szweda, R.Grzesik , Gomola (’60 Hanek), P.Grzesik, Kokoszka, Krzywda, Nowak (’60 Barciaga), Piecha (’65 Sroka), Rodasik (’60 Kozłowski), Zalewski, Henisz

 

 

 

Sędzia główny: Marcin Knopek
Asystenci: Marcin Bochynek, Bartosz Jeż
KS ŚZPN Podokręg Rybnik
Widzów: 60

Przed sobotnim meczem zespoły MKS-u Lędziny i Uranii dzieliły 3 punkty, należało się więc spodziewać wyrównanego meczu. Sparingi, pierwsze dwa mecze ligowe oraz okrojony skład wskazywały jednak na nieco inną sytuację i ta niestety w Lędzinach się potwierdziła.

Pierwsze minuty jeszcze nie wyglądały tak źle – w 5 minucie nawet Kochłowiczanie oddali potężny strzał a konkretnie w okienko piłkę posłał Krzywda i golkiper gospodarzy musiał wyciągnąć się jak długi. Niestety jakiekolwiek zapędy Uranii zostały ukrócone już w 10 minucie gry – wpierw to Kochłowiczanie oddali wysoce niecelny strzał a w odpowiedzi a w odpowiedzi gospodarze przeprowadzają kontrę środkiem boiska gdzie nieupilnowany zawodnik dochodzi do sytuacji sam na sam i ma sporo czasu by technicznym strzałem pokonać Szwedę. Po zdobyciu gola gospodarze poczyniali sobie coraz śmielej i tak w 26 minucie po przedłużonym rzucie wolnym piłka spada tuż przy słupku ale tym razem udaje się wybronić. Niestety dwie minuty później strzał z prawej strony MKS oddaje strzał  z niemal 30 metrów po przekątnej w samo okienko, Szweda wyciągnął się jak długi ale piłka po raz drugi wylądowała w siatce. Zabawa trwa można powiedzieć i w 30 minucie gry mieliśmy już 3:0, tym razem wysoka piłka ze środka spada w polu karnym a tu po płaskim strzale mamy podwyższenie rezultatu. Po utracie bramki Urania próbowała jeszcze powalczyć o trafienie przed przerwą ale na niewiele się to zdało i gospodarze dowieźli sporą zaliczkę do szatni. Jeśli można było liczyć jeszcze na jakiś zryw Uranii to niestety znów dość szybko skrzydła podcięli nam gospodarze zdobywając czwartą bramkę w 52 minucie po pięknej akcji, kilku podaniach i uderzeniu głową w przeciwległe okienko. Trudno było już wierzyć w cokolwiek więc i gospodarze radzili sobie całkiem śmiele i tak w 75 minucie po potężnym strzale z 30 metrów obili naszą poprzeczkę a w 80 minucie najpierw z bliskiej odległości obijają słupek a dobitka ląduje w siatce dając im piątą bramkę. To jak bezsilna była dziś Urania obrazuje chyba 85 minuta gdy to Robert Grzesik przestrzelił mając niemal pustą bramkę. Cóż zwycięstwo w Bieruniu nie czarujmy się średnio-zasłużone, wyraźna porażka z Podlesiem no i Lędziny, które obnażyły obraz naszej drużyny. Czy można coś więcej ugrać tą drużyną ? Cóż na pewno zgromadzimy w bieżącym sezonie jeszcze trochę punktów ale tezy o nawiązaniu do czołówki musimy realnie odłożyć.

Zdjęcia z meczu (12)