Andaluzja Piekary Śląskie - URANIA 3:1 (0:1)
sobota, 14 kwiecień 2012

Porażka na własne życzenie...

 

URANIA: Porębski, Hadryś, Szwejda, Cłapka, Nowak, Parzniewski, Salamon, Świerczyna ('45 Pyszny), Socała , Czajor, Maziejuk

Po wtorkowym remisie z MOSiR-em Piekary Śląskie (3:3) przyszedł czas na wyjazd do Piekar Śląskich by zmierzyć się z innym tamtejszym klubem - Andaluzją, zdecydowanie niżej notowaną aniżeli podopieczni Jacka Bratka. Tak też wyglądało to spotkanie od pierwszych minut. Już druga minuta tego spotkania mogła przynieść nam prowadzenie, wówczas to jednak niedokładnie nogę przyłożył Maziejuk i skończyło się na strachu dla gospodarzy. Kolejne 20 minut gry to zdecydowane ataki Uranii, która po tym okresie meczu mogła prowadzić już kilkoma bramkami. Napór ten przetrwał zespół Andaluzji i zaczął coraz śmielej wychodzić z kontratakami. Na pierwszą dobrą okazję z ich strony trzeba było jednak czekać do 32 minuty gdy to w sytuacji sam na sam lepszy okazał się Porębski. Gdy wydawało się już, że pierwsza część niczego nie zmieni Urania aplikuje gospodarzom bramkę do szatni. Konkretnie czyni to Socała, który decyduje się na wejście sam na sam - uderza "po krótkim" i piłka obok interweniującego bramkarza Andaluzji odbija się od słupka i wpada do siatki. Dobre było to zakończenie pierwszej części gry, gdyż w niej Urania zdecydowanie przeważała i szkoda byłoby tego nie wykorzystać. Przerwa więc dość spokojna i z nadzieją można było wyczekiwać drugiej części gry, ta jednak miała zupełnie inne oblicze. Wprawdzie pierwsze 15 minut to znów gra pod nasze dyktando jednak do dość przełomowej 55 minuty - rzut wolny wykonywali gospodarze z niemal dokładnie połowy boiska wysoko wrzucona piłka w pole karne kozłuje na 5 metrze, przed bramkarzem przebiega napastnik gospodarzy oraz kryjący go nasz obrońca co zupełnie myli Porębskiego i piłka niepokojona wpada do siatki po strzale z bagatela niemal 50 metrów. Ta dość kuriozalna bramka zdecydowanie dodaje skrzydeł gospodarzom. Upłynęło więc kolejne 10 minut gry i Andaluzja ponownie wykonuje rzut wolny tym razem "tylko" z ok. 30 metrów - lob w długi róg i mamy 2:1. Po zdobyciu drugiego gola Andaluzja nie straciła ochoty na kolejne bramki i stało się w 71 minucie akcja prawą stroną i strzał z dość ostrego kąta pod poprzeczkę ustala wynik spotkania na 3:1 dla gospodarzy. Cóż tu dużo mówić, mecz na pewno był do wygrania, gdyż Andaluzja nie pokazała nic wielkiego. Zobaczyliśmy jednak jak w sumie dość niezamierzona nawet bramka potrafi odmienić stan meczu i podnieść całą drużynę. 
 
Zdjęcia z meczu (12)