Silesia Miechowice - URANIA 3:3 (0:0)
sobota, 28 maj 2011

Zabrakło kilku sekund...


URANIA: Rybczyński, Grzesik, Baran, Cieślik, Zaręba, Wróblewski (’60 Bujny), Mikusz (’58 Stefanowski), Miszka, Stawowy, Oczko , Dykta  .

Widzów: 30

Sędzia główny: Leszek Lewandowski (Zabrze)

 

W ostatnich latach mieliśmy możliwość oglądać kilkakrotnie zmagania sportowców gdzie o końcowym sukcesie decydowały dosłownie sekundy jak choćby podziwiając Justynę Kowalczyk, któż by przypuszczał by o końcowym rozstrzygnięciu meczu w lidze okręgowej także decydowały sekundy. Pierwsza część gry nie zapowiadała aż takich emocji w tym spotkaniu, pierwsza dobra okazja należała do gospodarzy – w 8 minucie gry zza pola karnego rzut wolny wykonują gospodarze, potężny strzał przy słupku śliską piłkę (przez cały mecz padał deszcz) z trudem łapie Rybczyński. Pięć minut później w ostatniej chwili sytuację ratuje Cieślik, który wybił piłkę przy położonym już praktycznie naszym bramkarzu. Wówczas po raz pierwszy odpowiedziała Urania – Dykta wydaje się, że strzela już na pustą bramkę nieco jednak zwlekał i jeden z obrońców zdołał jeszcze uratować sytuację. W 30 minucie gry dwukrotnie wróciliśmy z dalekiej podróży – najpierw Rybczyński ściera się z napastnikiem gospodarzy po czym piłkę z pustej bramki wybijają nasi obrońcy a chwilę później Silesia bardzo dobrze rozpracowuje naszą obronę strzelają nawet bramkę, jednak arbiter główny tego spotkania odgwizduje pozycję spaloną. Pierwsza połowa nas nie zachwyciła a przewagę posiadała Silesia nie wróżyło to wiele dobrego na drugą część gry pozostawało mieć nadzieję, że ta będzie odmienna i zdecydowanie była. Wszystko zaczęło się w sumie zgodnie z przewidywaniami – Silesia w końcu dopięła swego – w 51 minucie podanie z dalszej odległości w polu karnym wykorzystuje Baczewski, który główką wpycha piłkę do siatki. Po takiej pierwszej części gry i udokumentowaniem bramką w pierwszych minutach drugiej połówki wydawało się że zwycięzca może być tylko jeden. Sytuacja jednak diametralnie odmieniła się już 3 minuty później, wtedy to fatalny błąd popełniają obrońcy Silesii – niefortunnie wybijają piłkę która trafia w Dyktę, ten wykorzystuje taki prezent i w sytuacji sam na sam zdobywa wyrównującą bramkę. Tak zdobyta bramka zdecydowanie uskrzydliła zespół Uranii, która najwyraźniej widziała że jeśli tylko „przyciśnie” rywala ten popełnia proste błędy i po prostu jest do ogrania. Na efekty nie musieliśmy długo czekać i tak w 59 minucie kolejne wejście w pole karne tym razem Stawowego kończy się faulem gospodarzy za który sędzia dyktuje ewidentną jedenastkę (zawodnicy Silesii nawet nie próbowali protestować). Rzut karny na bramkę zamienia Oczko i Urania była już na prowadzeniu. Pozostało iść za ciosem i podwyższyć wynik tego spotkania, po kilku okazjach udało się – w 70 minucie w okolicach 30 metra piłkę przejmuje Dykta i mimo asysty obrońcy wchodzi w pole karne strzela w długi róg obok bramkarza i jest 1:3! Przy dwubramkowym prowadzeniu Uranii, Kochłowiczanie dalej nie rezygnowali, niestety w 75 minucie nadziali się na kontrę Artura Grzesika, który podobnie jak Dykta poradził sobie mimo asysty obrońcy, wstrzelił się w polu karnym i było 2:3. Przy takim rezultacie pewne było, że czeka nas bardzo nerwowa końcówka. Niestety w ostatnich 15 minutach Urania dała się zepchnąć praktycznie wyłącznie do obrony, minuty płynęły i wydawało się że mimo tak biernej postawy i rozpaczliwej defensywy uda się „dowieźć” 3 punkty do samego końca. Wszystko wydawało się piękne do 94 minuty gdy to akcja rozpaczy gospodarzy i podanie w pole karne kończy na kilku metrach Baczewski wbijając piłkę do siatki wyrównując stan meczu na 3:3 po której to sędzia zakończył spotkanie. Cóż z przebiegu całego spotkania wynik można uznać za w miarę sprawiedliwy, jednak to jaki przebieg miała druga połowa porażka jest dość przykrym wynikiem i właściwie 3 punkty uciekły na własne życzenie... .

Zdjęcia z meczu (13)